14 maja 2021

Zupełnie nowy Tucson, zupełnie nowy Hyundai?

Testujemy samochód

Przed nami test trzeciej, a właściwie to czwartej generacji popularnego SUVa od Hyundaia (druga generacja tego modelu występowała bowiem na polskim rynku pod nazwą IX35). Hyundai odszedł od stosowania liczbowego nazewnictwa wśród SUVów i pozostawił je wyłącznie dla modeli i10, i20 i i30.

Powrót do azjatyckiego designu

Nowy Hyundai ma agresywne, azjatyckie linie – jest to odejście od spokojnego designu aut, które przypominały swoich niemieckich konkurentów. Nowy Tucson to kontynuacja linii stylistycznej nowego i20. To, co najbardziej zaskoczyło nas w testowym egzemplarzu to zastosowana technologia. Na pokładzie naszej wersji znalazło się chociażby automatyczne wyparkowywanie auta (jeszcze nie tak dawno temu ekscytowaliśmy się tego rodzaju nowinkami na pokładzie BMW serii 7).

Testowe egzemplarz = pełne wyposażenie

Zgadliście! Nasz testowy egzemplarz to topowa wersja wyposażenia wraz z napędem hybrydowym i chociażby panoramicznym dachem. Ma również wspomniany wcześniej system umożliwiający parkowanie i wyjeżdżanie z miejsca parkingowego.

Kosmiczne światła z przodu

Najciekawszym elementem stylistycznym nowego Hyundaia jest przód z parametrycznymi reflektorami, które wyłaniają się zza grilla. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tego rodzaju oświetleniem. Tylne lampy też są ciekawe i wyróżniają ten pojazd z tłumu.

Ciekawe rozwiązania z tyłu

Z tyłu warto zwrócić uwagę na nietypowe umieszczenie wycieraczki – jest ukryta w spojlerze nad tylną szybą. Jest to rozwiązanie, które spotkać można w większym bracie czyli Kia Sorento. Te auta łączy dużo więcej, choć Sorento jest sporo większe. Element stylistyczny na tylnym słupku dodaje elegancji, a światła nachodzą na bok samochodu.

Środek nowoczesny niczym…

Wejście na pokład Hyundaia Tucsona nie stanowi problemu pomimo jego sporej wysokości i prześwitu wynoszącego 170 mm. Dobrze dobrana wysokość siedzisk sprawia, ze po prostu otwieramy drzwi i wsiadamy. Jeśli fotel jest elektrycznie regulowany, to po uruchomieniu wraca on do wcześniej ustawionej pozycji. Kokpit to zupełnie nowy projekt. Tutaj dokonała się koreańska cyfrowa rewolucja. Mi osobiście te zmiany przywodzą na myśl Teslę lub … Range Rovera Velara. Trzeba przyznać niezłe skojarzenia. I oba dobrze świadczące o aspiracjach koreańskiego auta. Owszem, pewnego przyzwyczajenia może wymagać obsługa za pomocą dotykowych przycisków, ale i tak jest lepsze rozwiązanie niż przebijanie się przez zawiłe menu. Kolejną niespodzianką jest zastąpienie lewarka skrzyni biegów przyciskami. Szybko jednak przestajemy na to zwracać uwagę. To auto jest bardzo spójne – zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz jest nowocześnie. Technologia była myślą przewodnią tego projektu. Na pochwałę zasługują użyte materiały wewnątrz auta. Koreańczycy na swój sposób zaaranżowali zegary, a raczej ich górną część gdzie nie znajdziemy daszka.

Nowy model, te same wymiary

Nowy Tucson jest niemal identycznej wielkości jak poprzedni model. Długość auta to równe 450 cm, a rozstaw osi 268 cm. Czytając prospekt z danymi technicznymi tego nie zauważymy, ale wewnątrz znajdziemy sporo miejsca. Pierwszy rząd wręcz rozpieszcza, a mimo to z tyłu dalej można podróżować bardzo wygodnie. Jeśli pasażerów jest dwóch to mają do dyspozycji całkiem wygodny podłokietnik z miejscem na napoje. Do tego ogrzewanie skrajnych siedzeń i wspomniany panoramiczny dach. Bagażnik ma bardzo przyzwoitą pojemność 616 litrów co z kolei jest o około 100 litrów więcej niż z poprzedniku.

Jeden Tucson, 3 rodzaje napędów

Pracujący pod maską zespół hybrydowy generuje łącznie 230 konie mechaniczne. Podobnie jak w Sorento mamy też do dyspozycji kilka trybów jazdy z terenowym włącznie. Ale nie należy przesadzać z terenowymi aspiracjami tego auta – nie do tego zostało stworzone. Po asfalcie jeździ bardzo pewnie, układ kierowniczy daje wystarczającą informację zwrotną przy szybszej jeździe, a na parkingu jest przyjemnie lekki. Zawieszenie jest raczej z tych sprężystych, pozwala jednak zapomnieć o istnieniu takich przeszkód jak większość progów zwalniających. Tucson bardzo fajnie angażuje w jazdę, nie budząc przy tym jednak sportowych aspiracji. Tak, tryb Sport jest na pokładzie, ale podobnie jak z tryb terenowy, nie będzie zbyt często używany. Do dyspozycji jest również tryb Eco. Czy warto z niego korzystać? Chyba tylko w mieście. Klienci mogą jeszcze wybrać hybrydę ładowaną z gniazdka i cieszyć się zwiększoną mocą do 265 KM lub zdecydować się na napęd konwencjonalny benzynowy lub wysokoprężny.

Hi Tech

Co jeszcze znajdziemy w nowym Tucsonie? Kamery monitorujące martwe pole wyświetlające obraz na prędkościomierzu lub obrotomierzu, asystenta jazdy w korku, indukcyjną ładowarkę oraz łączność z Android Auto oraz Apple Carplay. Wyposażenie technologiczne jest więc pełne.

Czy nie jest zbyt ekstrawagancki?

Czy nowy Tucson okaże się hitem sprzedaży? Stylistyka jest na pewno ciekawa, ale czy nie zbyt ekstrawagancka dla europejskiego klienta? Na pewno na plus przemawia pozostawienie Diesla w ofercie co powoli staje się rzadkością.

Artykuł powstał przy współpracy z 4kolkaszczecia.pl

Za chwilę zostaniesz przekierowany na stronę Dealera oferującego wybrany pojazd.