28 lipca 2021

Nowy Opel Mokka – czyli co Niemcom dała współpraca z Francuzami

Testujemy samochód

Mini SUVy (czy też Crossovery) to jeden z najpopularniejszych segmentów na rynku. Każdy z producentów ma przynajmniej jednego przedstawiciela w tej klasie i zaczyna robić się tu gęsto. Nowy Opel Mokka wyróżnia się świeżym designem, a za sprawą zróżnicowanej oferty silnikowej może stać się hitem sprzedaży. Sprawdźmy w praktyce czy konkurencja ma czego obawiać się za sprawą nowej Mokki.

W segmencie tłoczno, coraz tłoczniej

Mokka drugiej generacji trochę zmieniła swoje proporcje. Szerokość (179 cm), rozstaw osi (256 cm) i pojemność bagażnika (350 l dla wersji z napędem spalinowym) są niemal identyczne, ale nadwozie jest krótsze: ma teraz 415 cm długości czyli o 12 cm mniej od swojego poprzednika. Poprzednika, którego przez blisko rok nie mogliśmy znaleźć w salonach Opla. Przez ten czas klienci zdecydowani na mini SUVa mieli do dyspozycji Crosslanda, który teraz doczekał się liftingu i nadal pozostaje w ofercie. Mokka konstrukcyjnie bazuje na Peugeocie 2008 oraz DS 3 Crossback. Konkurencja nie śpi i w niedawnym czasie na rynku pojawiły się takie modele jak: Ford Puma, Nissan Juke, Toyota Yaris Cross czy Hyundai Bayon. Mamy też kilka sprawdzonych konstrukcji jak chociażby Mazdę CX-3 czy Jeepa Renegade.

Benzyna, Diesel i elektryk

Nową Mokkę można zamówić w 3 wariantach silnikowych, ale zawsze tylko z przednim napędem:

benzynową z silnikiem o pojemności 1,2 o mocach 100 oraz 130 KM (mocniejsza wersja jest dostępna również z automatem)

diesla z silnikiem o pojemności 1,5 i mocy 110 KM

elektryczną z silnikiem o mocy 136 KM pozwalającym na uzyskanie zasięgu w okolicach 320 km

Z zewnątrz: nowocześnie ale w stylu Opla

Z zewnątrz Mokka wygląda na auto większe niż jest w rzeczywistości – to przez 18 calowe koła, które były zamontowane w naszym testowym egzemplarzu. Maska jest dość długa i poprowadzona poziomo, przez co przód jest muskularny – przypomina większe SUVy z segmentu premium. Czarny dach w połączeniu z przyciemnianymi szybami oddziela bok nadwozia na 2 części. Wygląda to bardzo dobrze, szczególnie w połączeniu z charakterystycznym kolorem „zielona mamba”. Opcjonalne reflektory matrycowe LED w technologii LUX rewelacyjnie oświetlają drogę i warto w nie zainwestować.

Wewnątrz: przestronnie, ale ciemno

We wnętrzu miejsca jest sporo, zarówno z przodu jak i z tyłu. Na tylnej kanapie wygodnie podróżować mogą 2 dorosłe osoby i miejsca na nogi będzie pod dostatkiem. Nasz egzemplarz wyposażonych był w fotele z alcantary: trzymanie boczne jest na niezłym poziomie, natomiast brakowało mi regulacji odcinka lędźwiowego. Wnętrze wykończono plastikowymi elementami mającymi przypominać karbon – nie wygląda to może źle, ale do karbonu brakuje. Pasażerowie tylnego rzędu do dyspozycji mają 2 porty USB. Zdziwił mnie całkowity brak oświetlenia tylnej kanapy przez co wsiadając na parkingu podziemnym czy w nocy nie widać praktycznie nic.

Nowinki na desce rozdzielczej

Za kierownicą Opla można poczuć powiew nowoczesności. Zegary są tylko i wyłącznie cyfrowe i mogą mieć przekątną 7 lub 10 cali. Wyświetlacz na środku konsoli jest dotykowy i ma przekątną 12 cali. Fabryczna nawigacja jest dostępna ale dzięki Apple Car oraz Android Auto raczej nie będziemy z niej korzystać. Sterowanie temperaturą i nawiewami może odbywać się za pośrednictwem analogowych pokręteł lub poprzez wyświetlacz. Zadana temperatura jest widoczna oddzielnie dla kierowcy i pasażera, choć klimatyzacja jest jednostrefowa. Lewarek skrzyni biegów jest wkomponowany w tunel środkowy – ciekawe rozwiązanie, które nie marnuje przestrzeni i grupuje przełączniki. Mimo, że plastik jest błyszczący to nie oślepia kierowcy.

Jak jeździ elektryczna Mokka?

Egzemplarz, który użyczył nam Dealer Opel Nexteam z Warszawy był wyposażony w silnik elektryczny o pojemności 50 kW. Maksymalny zasięg podawany przez producenta to 350 km i jest on uzależniony od wielu czynników jak chociażby prędkość jazdy czy temperatura za oknem. Nam udało się uzyskać średni zasięg maksymalny na poziomie 320 km, ale należy w tym miejscu zaznaczyć, że jeździliśmy bardzo spokojnie. Każde mocniejsze przyspieszenie czy wjechanie na autostradę kończy się wejściem silnika w tryb „power” i znacznym zmniejszeniem zasięgu (nawet poniżej 200 km). Akumulatory możemy naładować z gniazdka 230 volt, ale zajmie to nawet 30 godzin! W przypadku korzystania ze stacji ładowania w zależności od mocy gniazda musimy przygotować się na godzinny postój (dla ładowarki o mocy 50KWh). Ale nie jest to darmowe – koszt 1 KwH na stacji GreenWay to 2,09 zł za 1 kwH. Sporo, bo koszt przejechania 100 km elektrykiem wyniesie 30 zł czyli mniej więcej tyle co 6 litrów paliwa. Cisza panujące wewnątrz jest natomiast bezcenna, a elastyczność przyspieszania niespotykana dla aut spalinowych o podobnej mocy.

Podsumowanie

Nowy Opel Mokka może się podobać – zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Jeżdżąc wersją elektryczną mogliśmy cieszyć się niespotykaną ciszą w środku, ale za cenę ciągłego spoglądania na zasięg pojazdu oraz dystans do celu. Sieć stacji ładowania jest na ten moment niewystarczająca więc podróżowanie na dalszych trasach jest uciążliwe i wymaga planowania postojów na „tankowanie”. Mokka to dopracowane auto, które wyrasta na mocnego gracza w segmencie małych SUVów.

Czy po nowego Opla Mokka zaczną ustawiać się kolejki pod salonami?
Za chwilę zostaniesz przekierowany na stronę Dealera oferującego wybrany pojazd.