16 kwietnia 2021

„Niemiecka jakość w klasie biznes”: Opel Insignia Sports Tourer Ultimate 2.0 Turbo

Testujemy samochód

Pamiętacie jak kilka lat temu Opel reklamował swoje modele jako segment premium? Jürgen Klopp, klasa biznes, samolot i do tego Robert Lewandowski? Wydaje się, że było to dawno, na rynku na dobre zadomowiła się druga generacja Insigni, a kombi z segmentu D zostają coraz częściej wypierane przez modne SUVy. Czy popularne niegdyś „kombiaki” mają jeszcze czego szukać na rynku?

Lifting? Jaki lifting?

W dzisiejszym teście przedstawiamy Opla Insignię po liftingu. Wizualne zmiany są tak niewielkie, że tylko wprawne oko zauważyłoby, że to nie ten sam model, który debiutował w 2017 roku. Najważniejszą nowością są reflektory przednie. Testowa wersja ma na pokładzie pikselowe reflektory Intelilux LED – trzeba przyznać, że nie tylko wyglądają dobrze, drogę oświetlają fenomenalnie, ale również przypominają światła z Audi.

Ewolucja, a nie rewolucja.

Co jeszcze zmieniło się wraz z liftingiem? Zderzaki są przeprojektowane, atrapa chłodnicy ma inny kształt, ale powiedzmy sobie wprost – zmiany są kosmetyczne. Projektantom Opla udało się zachować lekkość proporcji i swego rodzaju ponadczasową urodę. Mało jest na rynku aut typu kombi, które mogą się podobać. Jeśli dodamy do tego odważną czerwień testowego Sports Tourera to wygląd zewnętrzny naprawdę przykuwa uwagę.

Z przodu klasa biznes

Wewnątrz Insignia to w dalszym ciągu bardzo przestronne auto. W testowanym egzemplarzu znaleźć możemy czarną tapicerkę z alcantary oraz fotele AGR. Są niesamowicie komfortowe i wygodne – nawet kilkuset kilometrowa trasa nie powoduje u pasażerów zmęczenia. Powiem wprost – jest to opcja, którą każdy powinien w pierwszej kolejności zaznaczyć przy konfigurowaniu tego modelu. Poza wyglądem i wygodą są również podgrzewane, wentylowane.

Z tyłu pierwsza klasa

A jak podróżuje się na tylnej kanapie? Wygodnie, przestronnie i to nawet dla rosłych osób. Na uznanie zasługuje też fakt, że skrajne siedziska kanapy są podgrzewane. Nie można też zapominać o przestrzeni bagażowej, która jest obszerna i przestronna. Warto podkreślić, że tylna kanapa składa się w trzech częściach. Oczywiście uzyskana po powiększeniu przestrzeń ma równą podłogę, jak przystało na pakowne, przyjazne kombi. Docenimy też fakt, że tylna klapa otwiera się nie tylko z przycisku w klapie, ale także zdalnie z kluczyka oraz z przyciskiem z kokpitu. Funkcją, którą docenia zwłaszcza niżsi użytkownicy jest możliwość wyboru jednej z dwóch wysokości na którą klapa się unosi.

Kokpit w stylu „Old fashion modern style”

Wróćmy jednak do miejsca dowodzenia. Kokpit jest czytelny, przycisków i pokręteł nie znajdziemy na nim dużo, ale te najważniejsze są tam gdzie być powinny: sterowania wentylacją oraz głośności systemu audio. Pozostałe funkcje ustawiamy za pomocą centralnego ekranu dotykowego. Tutaj także Opel przeprowadził zmiany. Nowa stacja multimedialna bez problemu dogaduje się ze smartfonami, ale co najważniejsze – nie trzeba wertować instrukcji obsługi pojazdu, żeby wiedzieć gdzie kliknąć. Oczywiście na pokładzie odświeżonej Insignii nie mogło zabraknąć wyświetlacza HUD. Trzeba przyznać, ze zakres jego regulacji jest spory. Same zaś wskazania są czytelne. Wskaźniki za kierownicą to mieszanka klasyki w nowoczesnością. W części cyfrowe, mimo analogowej postaci. Zachowały się też klasyczne wskazówki: obrotomierza i poziomu paliwa. Resztę wskazań możemy dopasować do swoich preferencji. I to jest to właśnie miejsce, gdzie zrobić tego na szybko się nie da – ktoś tu troszkę przekombinował.

Downsizing: tak, ale nie w tej wersji

Pod maską Insignii czeka miłe zaskoczenie. W dobie upychania pod maską limuzyn tego segmentu silników o pojemności nawet jednego litra tutaj czekają na nas … 2 litry pojemności (a najmniejszy oferowany to 1,5). Do tego dochodzi turbosprężarka i Opel może pochwalić się mocą 200 koni mechanicznych. Maksymalny moment obrotowy wynosi 350 Niutonometrów. Liczby te może na pierwszy rzut oka nie powalają na kolana, ale zwróćmy, że pełna moc jest dostępna w zakresie od 1500 do 4000 obrotów na minutę i dla przypomnienia: jest to silnik benzynowy! Sprint do setki zajmuje poniżej 8 sekund, co jest wynikiem wystarczającym. 9 stopniowy automat sprawnie zmienia biegi i poza momentem, gdy zmuszamy silnik do nagłego przyspieszenia nie ma chwil zawahania i prawidłowo odczytuje intencje kierowcy wydawane prawą stopą. Zmuszony do szybkiej zmiany biegów potrzebuje małej chwili i dopiero tryb Sport nieco poprawia sytuację. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się jednak przejęcie kontroli nad skrzynią i zmiana biegów samemu. Tutaj wkrada się pewna teoria: skoro tryb Standard dopasowuje się do kierowcy to… być może po pewnym czasie ta niedogodność na skutek „nauki” skrzyni znika? Oby tak. Skoro o trybach mowa: poza wspomnianymi trybami Sport i Standard jest jeszcze trzeci: Tour. Jest on nastawiony na spokojną jazdę. Różnice między nimi są dość subtelne i mi osobiście brakowało nieco ostrzejszego zachowania auta w trybie Sport.

Na autostradę, ale i do miasta

Samo prowadzenie, praca układu zawieszenia i kierowniczego jest taka jakiej oczekiwalibyśmy od auta tej klasy. Jest przewidywalnie, przyjemnie sprężyście z dobrą informacją zwrotną z kół. Szybkie zmiany pasa ruchu czy nierówności nie są w stanie zakłócić spokoju podróży. Słowa uznania należą się także za wyciszenie. Praca układów wspomagających kierowcę jest przyjemnie dyskretna. Docenimy też ich ilość: aktywny tempomat, kamera rozpoznająca znaki drogowe, układ utrzymania na pasie ruchu, monitorowanie zmęczenia kierowcy – by wymienić choć kilka.  Manewrowanie niemałym przecież autem skutecznie wspomaga system kamer ale też i mała średnica zawracania – tak Sports Tourer to zwrotne auto. Połykanie kilometrów na autostradzie to jej dyscyplina popisowa. Równie dobrze czuje się w roli transportowca – zapas mocy jest wystarczający nawet przy pełnym obciążeniu. Tutaj doceniamy fakt, że jednostka napędowa nie jest przesadnie wysilona. Zwrotność Insignii pozwala jej czuć się także pewnie podczas manewrowania na ciasnych parkingach czy w miejskich zaułkach.

Niech ten gatunek nie wyginie!

Odnowiona Insignia Sports Tourer to mocny gracz: pakowna, przestronna, dobrze wyposażona i dająca przyjemność z jazdy. Kusi udanym designem i licznymi ukrytymi zaletami. Osobiście decydując się na ten model nie zrezygnowałbym ze wspomnianych foteli i reflektorów pikselowych. Obie te opcje warte swojej ceny. Koniecznie w połączeniu z tym silnikiem. To krótkie spotkanie z Insignią Sports Tourer pozwoliło zrozumieć, czemu jest chętnie wybieranym modelem nie tylko przez floty dla kierowników ale i rodziny.

Zainteresował Cię prezentowany przez nas model? Sprawdź na naszej stronie oferty Insignii od Autoryzowanych Dealerów z wysokim rabatem!

Auta nowe

Auta używane

Artykuł powstał przy współpracy z 4kolkaszczescia.pl

Za chwilę zostaniesz przekierowany na stronę Dealera oferującego wybrany pojazd.