30 lipca 2021

Powłoka ceramiczna – co warto o niej wiedzieć i jak o nią zadbać?

Porady

Stare porzekadło mówi „Jak Cię widzą, tak Cię piszą”. Powiedzenie to wielu z nas stosuje do wyglądu danej osoby, ale również do użytkowanych przez niego rzeczy. Jedną z takich wizytówek jest nasz samochód. A co rzuca się jako pierwsze w oczy patrząc na wóz kierowcy? Oczywiście karoseria oraz felgi. Co zatem zrobić, aby te elementy przyciągały wzrok, wyglądały nienagannie i stanowiły dla nas dobre świadectwo? Odpowiedzią jest powłoka ceramiczna – sekret lśniącego lakieru oraz głębokiego koloru nawet kilkunastoletniego auta.

Czym jest powłoka ceramiczna? Co musimy o niej wiedzieć?

Powłoka ceramiczna to podobnie jak wosk środek zabezpieczający karoserię naszego samochodu. To co odróżnią ją jednak od wosku to zdecydowanie większe zaawansowanie technologiczne, które pozwala na stworzenie ochrony lakieru przed uszkodzeniami mechanicznymi. Powłoki ceramiczne mogą gwarantować  twardość nawet do poziomu 9H, co skutecznie zabezpiecza samochód przed drobnymi zarysowaniami.

Siła tego typu zabezpieczenia tkwi w dwóch bazowych środkach: tlenku krzemu oraz tlenku tytanu, opracowanych w nanotechnologii. Składniki dodatkowe ceramiki to między innymi rozpuszczalnik i nośnik, czasami również teflon.

Ceramika ma postać płynną, a po nałożeniu krystalizuje się i tworzy skuteczną warstwę ochronną.

To co niezwykle ważne – powłoki ceramicznej nie można zmyć żadnym środkiem chemicznym, można ją usunąć jedynie metoda mechaniczną.

Właściwości ceramiki są następujące:

• Łączy się z lakierem bezbarwnym naszego auta tworząc trwałą powłokę ochronną, której zadaniem jest ochrona przed szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych (woda, mróz, słońce), chemicznych (ptasie odchody, wydzieliny owadów, soki i pyły z drzew, smoła z asfaltu), i mechanicznych (drobne zarysowania od ziaren piasku, gałęzi, czy szpon ptaków).
• Jest swoistą tarczą – w przypadku drobnych zarysowań uszkodzenie pojawia się na powłoce ceramicznej, nie na lakierze samochodu.
• Niezastąpione walory estetyczne – nadaje karoserii wysoki połysk i pogłębia kolor lakieru. Dodatkowo sprawia, że woda z samochodu spływa znacznie szybciej, dzięki czemu nasze auto nawet po deszczu prezentuje się świetnie.
• Wyjątkowa trwałość – powłoka ceramiczna przy odpowiedniej pielęgnacji to aż 5 lat ochrony naszego auta.

Czy warto nałożyć powłokę ceramiczną?

Na to pytanie może być tylko jedna odpowiedź. Jeśli chcemy, aby nasz samochód był naszą wizytówką i to perfekcyjną, bez wahania powinniśmy zdecydować się na nałożenie ceramiki. Tak jak wspomnieliśmy, powłoka gwarantuje ochronę przed czynnikami atmosferycznymi, chemicznymi, oraz mechanicznymi.

Ponadto jest to inwestycja w późniejszą odsprzedaż. Każdy z nas się zgodzi, że zewnętrzny wygląd auta i zadbany lakier wpłyną pozytywnie na finalną decyzję kupującego.

Oczywiście jak każda dodatkowa „przyjemność” dla naszego samochodu, powłoka ceramiczna to i dodatkowe koszty. Jeszcze jakiś czas temu decydowali się na nią raczej właściciele nowych, luksusowych samochodów, bowiem koszt nałożenia ceramiki w punkcie detailingowym plasował się na poziomie 1.000,00 zł – 5.000,00 zł, w zależności od modelu. Obecnie są już jednak dostępne tańsze rozwiązania, czyli produkty do samodzielnego nałożenia powłoki. Ich cena to maksymalnie 200,00 zł plus nasza praca.

Produkty, które warto polecić to K2 Gravon i K2 Gravon Lite. Nie muszą być one nakładane w specjalistycznym punkcie detalingowym, możemy to zrobić „na własnym podwórku”, działając zgodnie z zaleceniami i wspomagając się odpowiednimi narzędziami.

Wosk czy powłoka ceramiczna? Co wybrać?

Jak już wspomnieliśmy w tym artykule to co łączy wosk i powłokę ceramiczną to główne przeznaczenie – zabezpieczenie karoserii. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Wosk jest rozwiązaniem tańszym, mniej pracochłonnym, ale ze zdecydowanie krótszą trwałością i mniejszym stopniem zabezpieczenia. Cena opakowania dobrego wosku to 20,00 zł – 35,00 zł. Wystarczy nam na 4-8 aplikacji. Wosk nadaje błysk i chroni auto przed korozją na okres ok 3-6 miesięcy.

Z kolei dla przypomnienia powłoka ceramiczna gwarantuje nam ochronę przed uszkodzeniami powodowanymi czynnikami atmosferycznymi, chemicznymi i mechanicznymi. Jest trwałość w przypadku nałożenia w punkcie detailingowym to 5 lat, a w przypadku produktów do samodzielnego nałożenia takich jak K2 Gravon i K2 Gravon Lite to odpowiednio 5 i 1-2 lata. Cena tych środków wynosi uzależniona jest od żywotności. Za K2 Gravon musimy zapłacić ok 200,00 zł, a za K2 Gravon Lite 35,00 zł.

Należy jednak pamiętać, że powłoka ceramiczna nakładana samodzielnie wymaga od nas dokładnego przygotowania karoserii samochodu, a także dużej precyzji i bezwarunkowego stosowania się do instrukcji producenta.

Jak samodzielnie nałożyć powłokę ceramiczną?

Do samodzielnego nakładania ceramiki musimy należycie przygotować nasz samochód i wyposażyć się w odpowiednie narzędzia. Praca ta wymaga od nas dużej precyzji i w 100% trzymania się instrukcji załączonej przez producenta. Przejdź do instrukcji nakładania powłoki ceramicznej K2 Gravon.

Gdzie mogę zlecić nałożenie powłoki ceramicznej?

Jeśli po powyższej instrukcji doszliście do wniosku, że wolicie oddać swoje cztery kółka w ręce profesjonalisty, żeby to on nałożył powłokę ceramiczną, warto zdecydować się na sprawdzony punkt detailingowy.

Takie w swojej okolicy znajdziecie w serwisie autonova.com. Portal zrzesza najlepsze serwisy samochodowe i umożliwia użytkownikom pozostawienie ocen i opinii pod każdym z nich. Dzięki temu sprawdzisz czy wybrany przez Ciebie punkt jest godny zaufania. Ponadto na stronie możesz sprawdzić cenę usługi oraz bezpośrednio umówić się na wizytę. Ot, szybko, łatwo i z wszystkimi niezbędnymi informacjami.

Podsumowując, powłoka ceramiczna to doskonały wybór dla tych, którzy chcą dłużej cieszyć się pięknym wyglądem swojego auta, a także zależy im na odpowiednim oraz kompleksowym zabezpieczeniu. Myśląc o kosztach mamy do wyboru dwie drogi, możemy samodzielnie nałożyć ceramikę zaoszczędzając minimum kilkaset złotych, ale inwestując swój czas, lub oddać samochód w ręce profesjonalistów licząc się z większym wydatkiem.

Drogi kierowco, decyzja należy do Ciebie!

28 lipca 2021

Nowy Opel Mokka – czyli co Niemcom dała współpraca z Francuzami

Testujemy samochód

Mini SUVy (czy też Crossovery) to jeden z najpopularniejszych segmentów na rynku. Każdy z producentów ma przynajmniej jednego przedstawiciela w tej klasie i zaczyna robić się tu gęsto. Nowy Opel Mokka wyróżnia się świeżym designem, a za sprawą zróżnicowanej oferty silnikowej może stać się hitem sprzedaży. Sprawdźmy w praktyce czy konkurencja ma czego obawiać się za sprawą nowej Mokki.

W segmencie tłoczno, coraz tłoczniej

Mokka drugiej generacji trochę zmieniła swoje proporcje. Szerokość (179 cm), rozstaw osi (256 cm) i pojemność bagażnika (350 l dla wersji z napędem spalinowym) są niemal identyczne, ale nadwozie jest krótsze: ma teraz 415 cm długości czyli o 12 cm mniej od swojego poprzednika. Poprzednika, którego przez blisko rok nie mogliśmy znaleźć w salonach Opla. Przez ten czas klienci zdecydowani na mini SUVa mieli do dyspozycji Crosslanda, który teraz doczekał się liftingu i nadal pozostaje w ofercie. Mokka konstrukcyjnie bazuje na Peugeocie 2008 oraz DS 3 Crossback. Konkurencja nie śpi i w niedawnym czasie na rynku pojawiły się takie modele jak: Ford Puma, Nissan Juke, Toyota Yaris Cross czy Hyundai Bayon. Mamy też kilka sprawdzonych konstrukcji jak chociażby Mazdę CX-3 czy Jeepa Renegade.

Benzyna, Diesel i elektryk

Nową Mokkę można zamówić w 3 wariantach silnikowych, ale zawsze tylko z przednim napędem:

benzynową z silnikiem o pojemności 1,2 o mocach 100 oraz 130 KM (mocniejsza wersja jest dostępna również z automatem)

diesla z silnikiem o pojemności 1,5 i mocy 110 KM

elektryczną z silnikiem o mocy 136 KM pozwalającym na uzyskanie zasięgu w okolicach 320 km

Z zewnątrz: nowocześnie ale w stylu Opla

Z zewnątrz Mokka wygląda na auto większe niż jest w rzeczywistości – to przez 18 calowe koła, które były zamontowane w naszym testowym egzemplarzu. Maska jest dość długa i poprowadzona poziomo, przez co przód jest muskularny – przypomina większe SUVy z segmentu premium. Czarny dach w połączeniu z przyciemnianymi szybami oddziela bok nadwozia na 2 części. Wygląda to bardzo dobrze, szczególnie w połączeniu z charakterystycznym kolorem „zielona mamba”. Opcjonalne reflektory matrycowe LED w technologii LUX rewelacyjnie oświetlają drogę i warto w nie zainwestować.

Wewnątrz: przestronnie, ale ciemno

We wnętrzu miejsca jest sporo, zarówno z przodu jak i z tyłu. Na tylnej kanapie wygodnie podróżować mogą 2 dorosłe osoby i miejsca na nogi będzie pod dostatkiem. Nasz egzemplarz wyposażonych był w fotele z alcantary: trzymanie boczne jest na niezłym poziomie, natomiast brakowało mi regulacji odcinka lędźwiowego. Wnętrze wykończono plastikowymi elementami mającymi przypominać karbon – nie wygląda to może źle, ale do karbonu brakuje. Pasażerowie tylnego rzędu do dyspozycji mają 2 porty USB. Zdziwił mnie całkowity brak oświetlenia tylnej kanapy przez co wsiadając na parkingu podziemnym czy w nocy nie widać praktycznie nic.

Nowinki na desce rozdzielczej

Za kierownicą Opla można poczuć powiew nowoczesności. Zegary są tylko i wyłącznie cyfrowe i mogą mieć przekątną 7 lub 10 cali. Wyświetlacz na środku konsoli jest dotykowy i ma przekątną 12 cali. Fabryczna nawigacja jest dostępna ale dzięki Apple Car oraz Android Auto raczej nie będziemy z niej korzystać. Sterowanie temperaturą i nawiewami może odbywać się za pośrednictwem analogowych pokręteł lub poprzez wyświetlacz. Zadana temperatura jest widoczna oddzielnie dla kierowcy i pasażera, choć klimatyzacja jest jednostrefowa. Lewarek skrzyni biegów jest wkomponowany w tunel środkowy – ciekawe rozwiązanie, które nie marnuje przestrzeni i grupuje przełączniki. Mimo, że plastik jest błyszczący to nie oślepia kierowcy.

Jak jeździ elektryczna Mokka?

Egzemplarz, który użyczył nam Dealer Opel Nexteam z Warszawy był wyposażony w silnik elektryczny o pojemności 50 kW. Maksymalny zasięg podawany przez producenta to 350 km i jest on uzależniony od wielu czynników jak chociażby prędkość jazdy czy temperatura za oknem. Nam udało się uzyskać średni zasięg maksymalny na poziomie 320 km, ale należy w tym miejscu zaznaczyć, że jeździliśmy bardzo spokojnie. Każde mocniejsze przyspieszenie czy wjechanie na autostradę kończy się wejściem silnika w tryb „power” i znacznym zmniejszeniem zasięgu (nawet poniżej 200 km). Akumulatory możemy naładować z gniazdka 230 volt, ale zajmie to nawet 30 godzin! W przypadku korzystania ze stacji ładowania w zależności od mocy gniazda musimy przygotować się na godzinny postój (dla ładowarki o mocy 50KWh). Ale nie jest to darmowe – koszt 1 KwH na stacji GreenWay to 2,09 zł za 1 kwH. Sporo, bo koszt przejechania 100 km elektrykiem wyniesie 30 zł czyli mniej więcej tyle co 6 litrów paliwa. Cisza panujące wewnątrz jest natomiast bezcenna, a elastyczność przyspieszania niespotykana dla aut spalinowych o podobnej mocy.

Podsumowanie

Nowy Opel Mokka może się podobać – zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Jeżdżąc wersją elektryczną mogliśmy cieszyć się niespotykaną ciszą w środku, ale za cenę ciągłego spoglądania na zasięg pojazdu oraz dystans do celu. Sieć stacji ładowania jest na ten moment niewystarczająca więc podróżowanie na dalszych trasach jest uciążliwe i wymaga planowania postojów na „tankowanie”. Mokka to dopracowane auto, które wyrasta na mocnego gracza w segmencie małych SUVów.

Czy po nowego Opla Mokka zaczną ustawiać się kolejki pod salonami?
28 lipca 2021

Samochody elektryczne – czy warto? Cz. 3: Podsumowanie

Fakty i mity

W poprzednich artykułach, dotyczących analizy miejsc ładowania oraz planowania tras podróży wskazaliśmy wiele znaków zapytania dotyczących samochodów elektrycznych. Powiedzmy wprost: nie są to auta dla każdego (jeszcze), ale dla niektórych to bardzo ciekawa alternatywa.

Elektryki – alternatywa, ale do czego?

Posiadanie auta elektrycznego uzależnia nas od korzystania z ograniczonej sieci ładowarek, dalszy wyjazd na wakacje odpada ze względu na zbyt częste ładowanie, użytkowanie zimą jest bardzo uciążliwe ze względu na ograniczenie zasięgu nawet do 150 km. Ale jest wiele osób, które posiadają w rodzinie więcej niż jedno auto i właśnie elektryk może być następcą tego drugiego. Codziennie dojazdy do pracy w mieście umożliwiają jazdę buspasem i darmowe parkowanie – jeżeli ładowanie będziemy wykonywać w nocy w domu z energii pozyskiwanej z instalacji fotowoltaicznej to jeździmy za darmo. Rządowe dofinansowanie nie zniweluje różnicy w cenie pomiędzy wersją spalinową, ale na pewno pozwoli na rozważenie tego typu napędu.

Nowe odczucia z jazdy samochodem

Jazda elektrykiem pozwala spojrzeć na prowadzenie samochodu z zupełnie innej strony. Po pierwsze we wnętrzu odnajdziemy niespotykaną ciszę. Jadąc 90 km/h czujemy się jakbyśmy ledwo przekraczali 60 km/h. Po drugie elastyczność – włączanie się do ruchu, zmiana pasa czy wyprzedzanie następuje błyskawicznie – nie ma szans, żebyśmy w samochodzie o podobnej mocy z silnikiem spalinowym doświadczyli czegoś podobnego. Po trzecie: respektowanie ograniczeń prędkości. Tak dokładnie – elektryki to bat na łamanie przepisów. Jedziesz za szybko, możesz nie dojechać ze względu na ograniczony zasięg.

Ekologia – priorytet dla nas wszystkich

Trudno dyskutować z bez emisyjnością samochodów elektrycznych – jest to ich największy plus w porównaniu z jakimkolwiek innym napędem. Pamiętajmy jednak, że obliczenie emisji spalin dla samochodów nie opiera się wyłącznie na ich eksploatacji, ale również produkcji zarówno samych aut jak i prądu. I tu zaczynają się „problemy” jeżeli weźmiemy pod uwagę sposób produkcji energii elektrycznej w naszym kraju. Aż 70% prądu pochodzi z elektrowni węglowych i nie jest to czysta energia. Dla porównania średnia europejska to 15%.

Ilość emitowanego CO2 przez samochody

W ostatnim czasie pojawiły się wyniki badań przygotowanych przez ekspertów z ICCT (International Council on Clean Transportation) przedstawiające ilość emisji dwutlenku węgla w całym cyklu życia samochodu (od produkcji, przez eksploatację oraz pozyskiwanie paliw / energii). Samochody elektryczne wypadają pod tym względem najlepiej – obecnie powinny emitować ok. 80 g CO2/km (przy około 250 g CO2/km dla samochodów spalinowych). Prezentowany w raporcie „mix energetyczny” został dookreślony jako „energia pozyskiwana w sposób właściwy dla średniego europejskiego mixu źródeł energii”. Czy wynik ten uwzględnił mix energetyczny dla Polski? Raczej nie.

Utylizacja baterii

W przypadku samochodów spalinowych proces ich utylizacji jest raczej prosty: płyny eksploatacyjne, stal, trochę innych metali, gumy, plastiku i to by było na tyle. A co zrobić ze zużytymi bateriami? Na chwilę obecną baterie o zaniżonej wydajności służą do magazynowania energii w budynkach (np. akumulatory pochodzące z Nissana Leaf służą do magazynowania energii na stadionie piłkarskim Ajaxu Amsterdam). Audi i Umicore przeprowadziły testy na ponowne wykorzystanie takich pierwiastków z baterii jak nikiel, miedź i kobalt. Wynik? 95% odzyskania więc problem utylizacji możemy uznać za rozwiązany.

Czy więc to już moment na zakup auta elektrycznego?

To zależy: jeżeli macie gdzie takie auto ładować i potrzebujecie środka transportu na codziennie dojazdy do pracy to jest to opcja do rozważenia. Dla wszystkich pozostałych to chyba jeszcze nie jest ten moment – to technologia, która jest stosunkowo świeża i dopóki sieć ładowarek nie zostanie zbudowana to korzystanie z auta elektrycznego może być uciążliwe. Ale gdybyśmy cofnęli się w czasie o około 100 lat i zaczęli analizować sensowność posiadania Forda Model T to prawdopodobnie moglibyśmy wyciągnąć podobne wnioski jak dziś analizując samochody elektryczne. Pamiętajmy też, że dzięki konstrukcjom, które powstają teraz już za 10 czy 15 lat będziemy mogli używać samochodów elektrycznych tak jak teraz używamy modeli spalinowych.

28 lipca 2021

Samochody elektryczne – czy warto? Cz. 2: którędy jeździć

Fakty i mity

W pierwszej części naszego artykułu przedstawiliśmy miejsca, gdzie możemy ładować samochody elektryczne. Jeżeli naładowaliśmy już baterie na 100% to sprawdźmy którędy jeździć, żeby dojechać do miejsca docelowego.

Zasięg: nawet 367 km, ale również 127 km.

Zasięg samochodów elektrycznych jest bardzo zróżnicowany i zależy od kilku czynników:

–> prędkości jazdy

–> temperatury zewnętrznej

–> stylu jazdy

–> ilości włączonych urządzeń pobierających prąd

Korzystając z kalkulatora dostępnego na stronie www.citroen.pl udało mi się uzyskać wirtualny zasięg e-C4 wynoszący nawet 367 km przy średniej prędkości 70 km/h, 25 stopniach Celcjusza na zewnątrz i spokojnym stylu jazdy bez klimatyzacji. Czyli da się. Gorzej jak jedziemy dynamicznie na ferie zimowe autostradą z ogrzewaniem – wtedy zajedziemy tylko 127 km (to prawie 3 razy krócej niż zasięg maksymalny).

Scenariusz 1: Jazda autostradą

Przyzwyczailiśmy się do myśli, że autostrady to najszybsze drogi. Nawet jeżeli dojazd z punktu A do punktu B wymaga nadrobienia odległości to ze względu na dozwoloną prędkość dojedziemy szybciej. W przypadku samochodów elektrycznych wygląda to nieco inaczej. Wysoka prędkość (powyżej 100 km/h) znacznie ogranicza zasięg i możemy spodziewać się przymusowego postoju co około 200 km. Biorąc pod uwagę czas ładowania wynoszący około godziny (dla ładowarek o mocy 50 kW) to średnia prędkość z uwzględnieniem czasu ładowania wyniesie więc około 70 km. Średnio opłacalne, nawet biorąc pod uwagę darmowe przejazdy autostradami dla samochodów elektrycznych.

Scenariusz 2: Drogi krajowe

Drogi krajowe umożliwiające jazdę z maksymalną prędkością 90 km/h wydają się lepszym wyborem pod względem zasięgu. Co jakiś czas wjedziemy w obszar zabudowany więc średnia prędkość jazdy spadnie a tym samym zasięg wzrośnie. Przy założeniu średniej prędkości na poziomie 70 km/h elektryczny Citroen e-C4 uzyska największy zasięg. Latem, przy włączonej klimatyzacji przejedziemy około 350 km. Ale wycieczki krajoznawcze nie spodobają się wszystkim – łączny czas podróży będzie długi, a znalezienie ładowarki w takim otoczeniu może być kłopotliwe (np. jadąc z Trójmiasta do Ustronia Morskiego ładowarki nie znajdziemy).

Scenariusz 3: Ekspresówki

Osobiście najbardziej lubię podróżować drogami ekspresowymi. Jest tu zdecydowanie mniej kierowców jeżdżących „na zderzaku”, nie wszyscy pędzą jak szaleni i TIRów jest mniej. Dla samochodów elektrycznych to również najbardziej preferowane środowisko: prędkość średnia wynosząca 100 km/h nie spowoduje tamowania ruchu, ładowarek przy trasie jest sporo, a zasięg około 250 km pozwoli nam na dojazd np. z Warszawy do Sopotu z jednym ładowaniem (i to nie do pełna). Przejechanie 350 km w 5 godzin jest do zniesienia, a w czasie ładowania możemy coś przekąsić (na trasie S7 z Warszawy do Gdańska znajdziemy 5 punktów ładowania, rozmieszczonych co około 80 km).

Wiemy już którędy jeździć i jak się ładować, ale czy nastał już moment na rozważanie zakupu elektryka?

W kolejnej części artykułu podsumujemy zalety i wady samochodów elektrycznych. To, że będziemy zmuszeni do zakupu takiego auta w przyszłości to pewne, ale czy już teraz jest optymalny moment, do podjęcia decyzji o zakupie elektryka?

28 lipca 2021

Samochody elektryczne – czy warto? Cz. 1: dla kogo to dobry wybór

Fakty i mity

Mamy rok 2021, od lat powietrze jest coraz bardziej zanieczyszczone. Słowo smog zadomowiło się w naszym języku, a media donoszą o topnieniu kolejnych lodowców. Jeżeli nic się nie zmieni to globalne ocieplenie klimatu wpłynie na jeszcze większą degradację naszej planety, a jednym z większych trucicieli są niestety samochody. Dla zwiększenia zakupów pojazdów elektrycznych wprowadzono dofinansowanie poprzez program „mój elektryk”, w którym otrzymać można 18.750 zł, a dla osób z kartą dużej rodziny aż 27.000 zł. Z jeden strony to dużo, z drugiej strony ceny aut elektrycznych po dofinansowaniu nadal są wysokie.

Spalinowe samochody niedługo oglądać będziemy tylko w muzeum.

Komisja Europejska nakłada na producentów samochodów kolejne restrykcje dotyczące norm emisji spalin, które będą mogły zostać spełnione tylko przez samochody elektryczne. Audi oraz Opel już zapowiedziały zakończenie produkcji samochodów spalinowych w przeciągu kilku najbliższych lat. Od 2035 roku kupić będziemy mogli już tylko elektryki. Skoro już wiemy, że od elektryków nie uciekniemy to sprawdźmy czy da się z takim autem żyć na przykładzie kilku scenariuszy. Nasze domysły będziemy weryfikować za sprawą nowego Citroen e-C4 i sprytnego kalkulatora, który możemy znaleźć na stronie importera.

Scenariusz 1: Mieszkam w bloku, nie mam garażu

Mieszkańcy blokowisk parkują na ogólnodostępnych miejscach pod chmurką. Ja nie spotkałem się jeszcze ze stacjami ładowania samochodów elektrycznych w takich miejscach więc niewątpliwie jest to problem. Do dyspozycji zostają więc ładowarki dostępne w centrach handlowych, w biurowcach oraz na stacjach paliw. Citroen na specjalnie przygotowanej mapie wskazuje 251 stacji ładowania na terenie całej Polski (stan na 17 lipca 2021 roku, przez ostatni tydzień przybyło ich 4). Jeżeli założymy, że na jednej stacji mamy 3 ładowarki to łącznie mamy do dyspozycji około 750 ładowarek – trochę mało, więc jeżeli nie planujecie przeprowadzki to lepiej nie brnąć w elektryki. Chyba, że można Was przyporządkować do scenariusza nr 4, ale o tym za chwilę.

Scenariusz 2: Mieszkam we własnym domu

W tym przypadku sprawa jest prostsza, bo możemy dostosować naszą własną instalację elektryczną pod możliwość ładowania samochodu. Konieczny będzie zakup stacji Wall Box o mocy 7,4 kW i wtedy czas ładowania baterii wyniesie maksymalnie 7,5 godziny. Całkiem nieźle, bo bateria powinna wystarczyć na około 300 km czyli możemy być spokojni o codzienne dojazdy np. do pracy. Brzmi to zachęcająco, a jeżeli mamy instalację fotowoltaiczną to zaczyna mieć to sens.

Scenariusz 3: Mieszkam na osiedlu z garażem podziemnym

W tej sytuacji możemy napotkać pewne problemy administracyjne. Da się zamontować własne gniazdko wraz z licznikiem przyporządkowane do konkretnego miejsca parkingowego, ale jest to uzależnione od dobrej chęci administracji osiedla. Kluczowym aspektem w tym przypadku będzie rodzaj naszego gniazdka. Jeżeli uda się zamontować wspomnianą wcześniej stację Wall Box to zakup elektryka można zacząć rozważać. Ale jeżeli w grę wchodzi wyłącznie zwykłe gniazdko 230V to naładowanie baterii Citroena e-C4 o 80% zajmie 25 godzin! To więcej niż doba więc to rozwiązanie dość mocno kłopotliwe.

Scenariusz 4: Pracuje w nowoczesnym biurowcu

W tym scenariuszu nie ważne, gdzie mieszkamy, ważne gdzie pracujemy. W nowoczesnych biurowcach zaczynają być dostępne stacje szybkiego ładowania więc w czasie pracy auto nam się naładuje. W zależności od stacji czas ładowania baterii o 80% wyniesie nawet 30 minut. WOW elektryki zaczynają mi się podobać. Ale pamiętajmy o dwóch ważnych czynnikach:

– pracuję 8 godzin, auto ładuje mi się 30 minut – czy muszę je przestawić, aby ktoś inny się naładował czy tak będę okupował ładowarkę cały dzień?

– ładowarka jest ogólnodostępna, jeżeli będzie zajęta to mogę nie mieć jak wrócić do domu.

Czas ładowania już znamy, a co z zasięgiem przy różnych scenariuszach wyjazdów?

W kolejnej części artykułu przedstawimy kilka scenariuszy wyjazdów urlopowych. Czy przedstawiany przez producentów zasięg wynoszący około 350 km jest możliwy do osiągnięcia i jak zaplanować wyjazd.

Za chwilę zostaniesz przekierowany na stronę Dealera oferującego wybrany pojazd.