29 kwietnia 2021

Przygotuj auto na majówkę!

Porady

Przed nami pierwszy tegoroczny przedłużony weekend, czyli okazja do bliższego lub dalszego wyjazdu z rodziną.

Przed rozpoczęciem trasy powinniśmy się upewnić, czy nasze auto jest w pełni gotowe do jazdy. Możemy też wykorzystać argument majówki do zakupu auta – szybką realizację transakcji zapewni nam zakup używanego auta z gwarancją od Autoryzowanego Dealera.

Jeżeli jednak zdecydujesz się na podróż swoim obecnym samochodem to zachęcamy do zapoznania się z poniższym poradnikiem.

Po pierwsze: Sprawdź czy możesz legalnie poruszać się autem

– Zweryfikuj do kiedy ważna jest polica OC oraz czy masz ważny przegląd techniczny

– Sprawdź czy obowiązkowe wyposażenie pojazdu jest kompletne: trójkąt ostrzegawczy i gaśnicę z aktualną legalizacją. Apteczka też powinna być na pokładzie.

Po drugie: zweryfikuj stan auta (jeszcze przed wyjazdem)

– zobacz czy pod autem nie ma plam po oleju czy innych płynach eksploatacyjnych

– sprawdź czy oświetlenie pojazdu działa (czy wszystkie żarówki się świecą)

– sprawdź poziom oleju silnikowego. Jeżeli będzie konieczna dolewka to pamiętaj, aby wlać identyczny olej jak przy ostatniej wymianie. Dolewaj olej tylko na zimnym silniku.

– zobacz czy płynu w chłodnicy jest wystarczająco dużo

– dolej płynu do spryskiwaczy

Po trzecie: Zapakuj bagaże w odpowiedni sposób

nie kładź niczego na tylnej półce – w trakcie nagłego hamowania takie przedmioty mogą wyrządzić krzywdę pasażerom

zabezpiecz luźne przedmioty w bagażniku, aby nie przemieszczały się podczas jazdy

Po czwarte: Zatankuj auto do pełna i sprawdź szyby oraz opony

umyj dokładnie szybę czołową i sprawdź czy nie ma odprysków czy pęknięć – nawet małe uszkodzenie może spowodować uszkodzenie całej szyby przy poruszaniu się z dużą prędkością

sprawdź ciśnienie w kołach – w trakcie pompowania zwróć uwagę czy manometr nie pokazuje zbyt niskiego ciśnienia (np. poniżej 1 BARa). Będzie to świadczyć o uszkodzeniu opony i konieczności udania się do wulkanizatora.

Oceń sam czy czynności konieczne do wykonania przed wyjazdem w trasę nie są wystarczającym powodem do rozpoczęcia poszukiwań nowego auta.

Kliknij, aby poznać pełną ofertę aut nowych i używanych od Autoryzowanych Dealerów.
25 kwietnia 2021

Ważne zmiany na rynku opon od 1 maja: czy warto spieszyć się zmianą ogumienia na letnie?

Informacje motoryzacyjne

Od 1 maja 2021 roku w życie wchodzą nowe przepisy dotyczące opon samochodowych. Zmiany wprowadzone przez Unię Europejską dotyczą usystematyzowania etykiet na oponach, ale przede wszystkim zakazują sprzedaży opon o najgorszych parametrach.

Nowe etykiety, wyglądają jak stare

Nowe etykiety są bardzo zbliżone do poprzednio stosowanych i działają na podobnych zasadach jak w przypadku AGD czy RTV: im „niższa” litera tym lepiej. Proste? Proste! Na etykiecie znajdziemy trzy współczynniki:

opór toczenia (im niższa litera tym auto spala mniej paliwa)

– przyczepność na mokrej nawierzchni (im niższa litera tym krótsza droga hamowania)

– głośność (im niższa wartość tym auto porusza się ciszej)

Klas dotyczących oporów toczenia i przyczepności na mokrej nawierzchni znajdziemy pięć (czyli o dwie mniej niż obecnie). Tylko do końca kwietnia możemy jeszcze legalnie nabyć opony, które były dopuszczone z klasami „F” oraz „G”, ale nie spodziewamy się zwiększonego ruchu u wulkanizatorów.

O czym tak naprawdę mówią literki na etykietach?

Przyzwyczailiśmy się już do tego, iż kupując jakikolwiek sprzęt mamy 2 opcje:

wydać więcej i oszczędzać wraz z użytkowaniem zakupionego produktu (czyli zasada „biednych nie stać na tanie rzeczy”)

wydać mniej i dokładać do użytkowania zakupionego produktu (czyli zasada „mądry Polak po szkodzie”).

Przyporządkowanie opony do poszczególnej klasy jest dość dokładnie obliczone i wygląda następująco:

Każda kolejna klasa oporów toczenia zwiększa zużycie paliwa o około 1 litr na 1000 km.

Czyli zakładając, że rocznie pokonujemy 20.000 km (po 10.000 na letnich i zimowych oponach) i jeden komplet opon starczy nam na 6 lat to stając przed dylematem, którą klasę opony wybrać przy zakupie nowych opon możemy to łatwo policzyć. Przyjęliśmy koszt 1 litra paliwa na poziomie 5 zł i sprawdźmy co nam opłaca się kupić?

Decydując się na gorszą klasę oporów toczenia wydamy więcej na paliwo o 300 zł (przez 6 lat). Czyli jeżeli 1 sztuka opony w kolejnej klasie jest tańsza o 75 zł to w finalnym rozrachunku się nam to opłaci (teoretycznie).

Ale spalanie paliwa to nie jedyny parametr, który możemy odczytać z etykiety.

Drugim jest skuteczność hamowania i w tym przypadku nie mówimy o oszczędności pieniędzy, a o oszczędności zdrowia czy nawet życia.

Każda kolejna klasa wydłuża drogę hamowania z prędkości 80 km/h na mokrej nawierzchni o 3 metry. Czyli skrajne klasy (A i G), które są obecnie dopuszczone do sprzedaży różnią się dystansem, w którym nasze auto zatrzyma się aż o 18 metrów. To mniej więcej tyle co długość TIRa!!!

Nowe regulacje uniemożliwią sprzedaży opon o najgorszych parametrach i tym samym zwiększą bezpieczeństwo na naszych drogach.

Kto ucierpi za sprawą nowych przepisów?

Nikt. Konsumenci będą co prawda zmuszeni do zakupu droższych opon, ale ich użytkowanie będzie tańsze. Pojazdy, które będą wyposażone w lepsze opony zahamują szybciej na czym skorzystamy wszyscy.

Z rynku zostaną wyparte opony o najgorszych parametrach (w większości przypadków Chińskiej produkcji), ale nadal budżetowe opony (również Polskie) będą dostępne w sprzedaży i będą spełniać narzucone wymagania.

Planuję zakup Forda Mustanga 5.0, który został wyposażony w opony 255/40/19 – czy będę miał na czym jeździć?

Wydawać by się mogło, że właściciele samochodów o bardzo wysokiej mocy i masie własnej będą mieli problem. Im opona szersza tym opory toczenia są wyższe – czy w związku z tym będzie co zamontować do takich aut po wejściu nowych przepisów?

Analizując dostępne bieżniki we wskazanym powyżej rozmiarze mamy do wyboru kilka propozycji i to nawet w indeksie C. Są to opony z segmentu Premium dedykowane do aut o sportowych osiągach, ale właściciele takich aut raczej na oponach nie oszczędzają.

Opory toczenia opon nie wynikają wyłącznie z ich szerokości, ale przede wszystkich z konstrukcji wewnętrznej opony, użytych materiałów czy rzeźby bieżnika.

A czy Ty też planujesz zakup Mustanga?

Sprawdź na naszej stronie oferty na ten model z wysokim rabatem!

16 kwietnia 2021

„Niemiecka jakość w klasie biznes”: Opel Insignia Sports Tourer Ultimate 2.0 Turbo

Testujemy samochód

Pamiętacie jak kilka lat temu Opel reklamował swoje modele jako segment premium? Jürgen Klopp, klasa biznes, samolot i do tego Robert Lewandowski? Wydaje się, że było to dawno, na rynku na dobre zadomowiła się druga generacja Insigni, a kombi z segmentu D zostają coraz częściej wypierane przez modne SUVy. Czy popularne niegdyś „kombiaki” mają jeszcze czego szukać na rynku?

Lifting? Jaki lifting?

W dzisiejszym teście przedstawiamy Opla Insignię po liftingu. Wizualne zmiany są tak niewielkie, że tylko wprawne oko zauważyłoby, że to nie ten sam model, który debiutował w 2017 roku. Najważniejszą nowością są reflektory przednie. Testowa wersja ma na pokładzie pikselowe reflektory Intelilux LED – trzeba przyznać, że nie tylko wyglądają dobrze, drogę oświetlają fenomenalnie, ale również przypominają światła z Audi.

Ewolucja, a nie rewolucja.

Co jeszcze zmieniło się wraz z liftingiem? Zderzaki są przeprojektowane, atrapa chłodnicy ma inny kształt, ale powiedzmy sobie wprost – zmiany są kosmetyczne. Projektantom Opla udało się zachować lekkość proporcji i swego rodzaju ponadczasową urodę. Mało jest na rynku aut typu kombi, które mogą się podobać. Jeśli dodamy do tego odważną czerwień testowego Sports Tourera to wygląd zewnętrzny naprawdę przykuwa uwagę.

Z przodu klasa biznes

Wewnątrz Insignia to w dalszym ciągu bardzo przestronne auto. W testowanym egzemplarzu znaleźć możemy czarną tapicerkę z alcantary oraz fotele AGR. Są niesamowicie komfortowe i wygodne – nawet kilkuset kilometrowa trasa nie powoduje u pasażerów zmęczenia. Powiem wprost – jest to opcja, którą każdy powinien w pierwszej kolejności zaznaczyć przy konfigurowaniu tego modelu. Poza wyglądem i wygodą są również podgrzewane, wentylowane.

Z tyłu pierwsza klasa

A jak podróżuje się na tylnej kanapie? Wygodnie, przestronnie i to nawet dla rosłych osób. Na uznanie zasługuje też fakt, że skrajne siedziska kanapy są podgrzewane. Nie można też zapominać o przestrzeni bagażowej, która jest obszerna i przestronna. Warto podkreślić, że tylna kanapa składa się w trzech częściach. Oczywiście uzyskana po powiększeniu przestrzeń ma równą podłogę, jak przystało na pakowne, przyjazne kombi. Docenimy też fakt, że tylna klapa otwiera się nie tylko z przycisku w klapie, ale także zdalnie z kluczyka oraz z przyciskiem z kokpitu. Funkcją, którą docenia zwłaszcza niżsi użytkownicy jest możliwość wyboru jednej z dwóch wysokości na którą klapa się unosi.

Kokpit w stylu „Old fashion modern style”

Wróćmy jednak do miejsca dowodzenia. Kokpit jest czytelny, przycisków i pokręteł nie znajdziemy na nim dużo, ale te najważniejsze są tam gdzie być powinny: sterowania wentylacją oraz głośności systemu audio. Pozostałe funkcje ustawiamy za pomocą centralnego ekranu dotykowego. Tutaj także Opel przeprowadził zmiany. Nowa stacja multimedialna bez problemu dogaduje się ze smartfonami, ale co najważniejsze – nie trzeba wertować instrukcji obsługi pojazdu, żeby wiedzieć gdzie kliknąć. Oczywiście na pokładzie odświeżonej Insignii nie mogło zabraknąć wyświetlacza HUD. Trzeba przyznać, ze zakres jego regulacji jest spory. Same zaś wskazania są czytelne. Wskaźniki za kierownicą to mieszanka klasyki w nowoczesnością. W części cyfrowe, mimo analogowej postaci. Zachowały się też klasyczne wskazówki: obrotomierza i poziomu paliwa. Resztę wskazań możemy dopasować do swoich preferencji. I to jest to właśnie miejsce, gdzie zrobić tego na szybko się nie da – ktoś tu troszkę przekombinował.

Downsizing: tak, ale nie w tej wersji

Pod maską Insignii czeka miłe zaskoczenie. W dobie upychania pod maską limuzyn tego segmentu silników o pojemności nawet jednego litra tutaj czekają na nas … 2 litry pojemności (a najmniejszy oferowany to 1,5). Do tego dochodzi turbosprężarka i Opel może pochwalić się mocą 200 koni mechanicznych. Maksymalny moment obrotowy wynosi 350 Niutonometrów. Liczby te może na pierwszy rzut oka nie powalają na kolana, ale zwróćmy, że pełna moc jest dostępna w zakresie od 1500 do 4000 obrotów na minutę i dla przypomnienia: jest to silnik benzynowy! Sprint do setki zajmuje poniżej 8 sekund, co jest wynikiem wystarczającym. 9 stopniowy automat sprawnie zmienia biegi i poza momentem, gdy zmuszamy silnik do nagłego przyspieszenia nie ma chwil zawahania i prawidłowo odczytuje intencje kierowcy wydawane prawą stopą. Zmuszony do szybkiej zmiany biegów potrzebuje małej chwili i dopiero tryb Sport nieco poprawia sytuację. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się jednak przejęcie kontroli nad skrzynią i zmiana biegów samemu. Tutaj wkrada się pewna teoria: skoro tryb Standard dopasowuje się do kierowcy to… być może po pewnym czasie ta niedogodność na skutek „nauki” skrzyni znika? Oby tak. Skoro o trybach mowa: poza wspomnianymi trybami Sport i Standard jest jeszcze trzeci: Tour. Jest on nastawiony na spokojną jazdę. Różnice między nimi są dość subtelne i mi osobiście brakowało nieco ostrzejszego zachowania auta w trybie Sport.

Na autostradę, ale i do miasta

Samo prowadzenie, praca układu zawieszenia i kierowniczego jest taka jakiej oczekiwalibyśmy od auta tej klasy. Jest przewidywalnie, przyjemnie sprężyście z dobrą informacją zwrotną z kół. Szybkie zmiany pasa ruchu czy nierówności nie są w stanie zakłócić spokoju podróży. Słowa uznania należą się także za wyciszenie. Praca układów wspomagających kierowcę jest przyjemnie dyskretna. Docenimy też ich ilość: aktywny tempomat, kamera rozpoznająca znaki drogowe, układ utrzymania na pasie ruchu, monitorowanie zmęczenia kierowcy – by wymienić choć kilka.  Manewrowanie niemałym przecież autem skutecznie wspomaga system kamer ale też i mała średnica zawracania – tak Sports Tourer to zwrotne auto. Połykanie kilometrów na autostradzie to jej dyscyplina popisowa. Równie dobrze czuje się w roli transportowca – zapas mocy jest wystarczający nawet przy pełnym obciążeniu. Tutaj doceniamy fakt, że jednostka napędowa nie jest przesadnie wysilona. Zwrotność Insignii pozwala jej czuć się także pewnie podczas manewrowania na ciasnych parkingach czy w miejskich zaułkach.

Niech ten gatunek nie wyginie!

Odnowiona Insignia Sports Tourer to mocny gracz: pakowna, przestronna, dobrze wyposażona i dająca przyjemność z jazdy. Kusi udanym designem i licznymi ukrytymi zaletami. Osobiście decydując się na ten model nie zrezygnowałbym ze wspomnianych foteli i reflektorów pikselowych. Obie te opcje warte swojej ceny. Koniecznie w połączeniu z tym silnikiem. To krótkie spotkanie z Insignią Sports Tourer pozwoliło zrozumieć, czemu jest chętnie wybieranym modelem nie tylko przez floty dla kierowników ale i rodziny.

Zainteresował Cię prezentowany przez nas model? Sprawdź na naszej stronie oferty Insignii od Autoryzowanych Dealerów z wysokim rabatem!

Auta nowe

Auta używane

Artykuł powstał przy współpracy z 4kolkaszczescia.pl

Za chwilę zostaniesz przekierowany na stronę Dealera oferującego wybrany pojazd.