13 grudnia 2020

Peugeot 3008 Hybrid4 300 KM: Lew z pazurami

Testujemy samochód

Kompaktowy crossover to obecnie jeden najpopularniejszych wyborów rynkowych. Zwłaszcza jeśli jest hybrydą. W dzisiejszym teście przedstawiamy Peugeota 3008 w najmocniejszej wersji Hybrid4 i najbogatszej wersji wyposażeniowej GT Line.

Z zewnątrz nadal świeżo

Trzeba przyznać, że mimo już paroletniego stażu rynkowego auto może się podobać. Co prawda nie ma najnowszej twarzy tygrysa szablo zębnego, ale i tak wygląda atrakcyjnie. Robotę robi zwłaszcza tylna część nadwozia oraz profil boczny. Co niektórzy potrafią dopatrzyć się podobieństwa do Range Rovera Evoqa.

Wnętrze we francuskim stylu

Po otwarciu drzwi wita nas wnętrze w stylu do którego marka zdążyła nas już przyzwyczaić: wysoko umieszczone zegary, stosunkowo mała kierownica i kokpit otulający kierowcę. Dobre jakościowo materiały wykończeniowe oraz porządne spasowanie to rzeczy do których francuska marka dążyła już przyzwyczaić swoich klientów. Można śmiało powiedzieć, że zarówno designersko jak i materiałowo jest to wnętrze, którego nie powstydziłaby się marka premium. Zajmowanie miejsca w dość przestronnym wnętrzu ułatwia dobrze dobrana wysokość mocowania foteli oraz spory zakres ich regulacji. Nie bez przesady jest też stwierdzenie, ze te „kubły” stosowane w wersji GT Line są mega wygodne, dobrze podpierają i obszyto je więcej niż przyzwoitym materiałem. Jednym słowem – wnętrze pierwsza klasa.

Zamiast setki guzików – jeden ekran

Jedyne co wymaga przyzwyczajenia to sterowanie prawie wszystkim za pomocą dotykowego ekranu. Owszem jest kilka przycisków szybkiego dostępu do najczęściej używanych funkcji, jak choćby regulacja temperatury, głośności czy podgrzewania foteli ale i tak trzeba się nastawić na codzienne korzystanie z dotykowego ekranu.

We wnętrzu dużo światła i miejsca

W testowej wersji poza tapicerką szczególną uwagę zwraca dodatkowo obszycie deski rozdzielczej oraz panoramiczne okno dachowe, które jest świetnym rozwiązaniem na zimowe, krótkie dni, kiedy możemy choć trochę nacieszyć się słońcem. Na pokładzie 3008 nie będziemy narzekać na przestronność – jeśli pasażerowie tylnej kanapy nie są postawnymi facetami to trójka pasażerów nie powinna narzekać na brak miejsca nawet przy dłuższych podróżach, zwłaszcza, że mamy płaską podłogę pod stopami. Mile zaskoczeni będziemy także ilością i pojemnością schowków. Na zastosowaniu napędu hybrydowego nie ucierpiał też zbytnio bagażnik – dalej pakując się na rodzinny wyjazd czy zakupy w sklepie wnętrzarskim nie musimy się specjalnie ograniczać.

Hybrid4, a może GTI?

3008 Hybrid4 to najmocniejszy wóz w gamie producenta. Na pokładzie mamy w sumie 3 silniki: spalinowy 1.6 turbo pod maską i dwa elektryczne – po jednym przy każdej osi. Razem ta maszynownia generuje równe 300 koni mocy i iście ciężarówkowy moment obrotowy 520 niutonometrów. Siła ta pozwala katapultować kompaktowego crossovera z lwem na masce ze startu zatrzymanego do 100 km/h w czasie poniżej 6 sekund! Co ciekawe bliźniaczy Opel Grandland X Hybrid4 o identycznych parametrach przyspiesza o 0,2 sekundy wolniej. Jednak jeszcze bardziej imponująca jest elastyczność: przyspieszenie z 60 do 100 km/h to czas poniżej 3 sekund. Takie osiągi pozwalają wpędzić w kompleksy posiadaczy niektórych kompaktowych GTI. Wymaga to co prawda uruchomienia trybu Sport, ale już standardowy tryb Hybrid przyspiesza lepiej niż przyzwoicie. Skoro o trybach jazdy mowa, to mamy do wyboru: całkowicie elektryczny (zasięg około 50 kilometrów przy naładowanej baterii), hybrydowy, sport oraz 4WD. Rzecz jasna ten ostatni nie czyni z 3008 auta radzącego sobie na offroadowym szlaku. Bardziej chodzi tutaj o pomoc w przenoszeniu mocy na koła w trudnych warunkach jak choćby deszcz czy śnieg albo stromy podjazd. Dodatkowo wybierając tryb hybrydowy mamy wpływ na stopień odzysku energii podczas hamowania silnikiem. Należy też wspomnieć, że jak przystało na hybrydę typu plug-in 3008 możemy nie tylko ładować nawet z gniazdka w domu (trwa długo, ale jest możliwe) ale także podczas jazdy za pomocą silnika spalinowego. Ta metoda, podobnie jak w choćby testowanym wcześniej Outlanderze PHEV ma jedną wadę – akumulatory naładujemy tylko do 80% pojemności. Przepływ energii niezależnie od wybranego trybu możemy śledzić na centralnym ekranie.

Auto uniwersalne do wszystkich zadań

Jak wygląda na co dzień jazda najmocniejszym lwem? Przede wszystkim jest niesamowicie cicho. Oczywiście spora w tym zasługa napędu, ale dużo dobrej roboty zrobiono materiałami wygłuszającymi. Drugą rzucającą się w oczy sprawą jest dynamika – jak wspomniałem już suche dane robią wrażenie, ale doświadczenie ich na własnej skórze chyba jeszcze większe. Problemy z trakcją – mimo napędu na 4 koła potrafią wystąpić przy gwałtownym starcie spod świateł. Czuć jak przez moment auto szuka przyczepności. Widoczność z miejsca kierowcy jest więcej niż dobra. Wyczucie wymiarów auta przychodzi niemal natychmiast. Manewrowanie wspomaga system kamer i czujników. Umieszczenie baterii w podłodze i dodatkowego silnika przy tylnej osi pozytywnie wpłynęło na zachowanie auta na drodze. Auto zyskało kociej zwinności i sprężystości, których nieco brakuje wersji spalinowej. Zaskakujące jest to, ze mimo tego sportowego pazura nie zagubiono komfortu i jest tak, jakbyśmy tego podświadomie od francuskiego auta oczekiwali. Działanie licznych asystentów (pasa ruchu, aktywnego tempomatu, systemu wykrywania pieszych czy ruchu poprzecznego) jest nieabsorbujące. Kokpit jak wspomniałem, mimo faktu iż niemal wszystkim sterujemy z poziomu ekranu dotykowego jest czytelny. Ogarnięcie podstawowych funkcji nie sprawia problemu.

Czy Peugeot modelem 3008 Hybrid4 puka do drzwi segmentu premium?

3008 Hybrid4 to zdecydowanie najciekawsza wersja tego modelu. Niebywale mocna, dynamiczna o ujmującej urodzie i bardzo designerska. Cena modelu jest niemała, ale jeśli wziąć pod uwagę oferowaną moc to konkurentów trzeba szukać nie wśród popularnych marek tylko segmentu premium. Czy to oznacza, że 3008 Hybrid4 to auto premium? Pod pewnymi względami może się z nimi śmiało mierzyć, a wtedy cena staje się na akceptowalnym poziomie.

Artykuł powstał przy współpracy z 4kolkaszczescia.pl

5 grudnia 2020

Jeep Compass Limited 1,4 170 KM: test włoskiego amerykanina

Testujemy samochód

Compassa mieliśmy okazję przetestować już jakiś czas temu. Tamto spotkanie było jednak na tyle przyjemne, że poza materiałem wideo postanowiliśmy przygotować również tekstową wersję testu. Zapraszamy do testu Jeepa Compass Limited z silnikiem benzynowym o pojemności 1,4 l osiągającym 170 koni mechanicznych.

Compass = baby Cherokee

Compass swoim designem świetnie wpisuje się w linie modelową marki. Nieco przypomina miniaturkę Grand Cherokee’go. Zwłaszcza z przodu. Widać, że marka konsekwentnie podąża swoim stylem i nie próbuje naśladować konkurencji. Compass budzi więc wszystkie pozytywne skojarzenia z marką Jeep: solidność, zdolności terenowe, zew przygody. Zresztą to że nie jest to tylko auto bulwarowe widać choćby po zdolności brodzenia do 40 cm – mało który konkurent to potrafi.

We wnętrzu wszystko pod ręką

Po otwarciu drzwi czeka na nas wnętrze urządzone w amerykańskim stylu z myślą o europejskim kliencie. Czyli czytelnie, funkcjonalnie z rozmachem. Szkoda, ze akcentów podkreślających charakter marki we wnętrzu nieco poskąpiono, zwłaszcza na tle pozostałych modeli marki.

Złego słowa nie da się za to powiedzieć o przestronności. Zarówno z przodu jak i na tylnej kanapie miejsca jest pod dostatkiem. Co prawda, przy pierwszym kontakcie wydawało mi się, że jest ona raczej dla szczupłych trzech osób, to drugi, dłuższy kontakt zweryfikował to – miejsca jest pod dostatkiem nawet dla długonogich modelek. Warto podkreślić, że podróżujący w tylnym rzędzie mają do dyspozycji gniazdo 230v. Bagażnik to tez mocny punkt programu – słuszna pojemność, płaska podłoga po rozłożeniu. Jedyne, czego może brakować to elektryka klapy.

Na uznanie zasługuje wygoda wsiadania i bardzo komfortowe fotele. Choć nikt się tego po nich nie spodziewa, zaskakują trzymaniem bocznym. Widoczność z miejsca kierowcy jest więcej niż wystarczająca i szybko wyczuwamy gabaryty auta. Pomaga w tym z pewnością fakt, ze fotel kierowcy można ustawić tak, że widzimy brzeg maski. Nieco gorzej jest z widocznością do tyłu przez ramie, ale tutaj na szczęście wsparciem służy monitoring martwego pola i kamera cofania. Manewrowanie dzięki dużemu promieniowi skrętu jest zaskakująco łatwe.

Analogowe zostały tylko zegary

Łatwa i intuicyjna jest także obsługa pokładowego systemu inforozrywki. Wszystko jest logicznie poukładane. Dodatkowo, niektóre funkcje, jak choćby sterowanie temperaturą zdublowane dedykowanymi przyciskami. Na pochwałę zasługuje tez działanie systemów asystujących – nie narzucają się swoim działaniem.

Król miejskiej dżungli

Pracujący pod maską Compassa 1.4 litrowy fiatowski silnik multiair o mocy 170 KM ma wystarczająco pary do napędzania auta. Gdyby jeszcze wsparcie ze strony 9 stopniowej automatycznej skrzyni biegów było nieco lepsze, osiągi na asfalcie byłyby z pewnością lepsze. Zwłaszcza, że Compass prowadzi się pewnie i nie podpiera w zakrętach lusterkami. Owszem, czuć, ze szybkie pokonywanie zakrętów to nie jest jego ulubiona dyscyplina. Lepiej czuje się on poza asfaltem. Właśnie tam, widać, ze zarówno układ napędowy zestrojono chyba bardziej pod kątem jazdy poza utartymi szlakami. Auto poza automatycznym trybem 4×4 oferuje tryby jazdy po śniegu, błocie i piasku. Możemy tez włączyć stały tryb 4×4. Doświadczenie z mojej jazdy testowej pokazuje, że programy „tematyczne” są na tyle dobrze zestrojone, że jeśli nie jest to totalnie offroadowa przygoda to w zupełności wystarczą. Zdolnościami terenowymi bowiem Compass pozostawia konkurencję daleko z tyłu – tutaj czuć geny marki.

Compass to offroadowy crossover

Offroadowe zestrojenie podwozia wpływa dobrze na komfort podróży. Niemal wszystkie nierówności giną albo w zawieszeniu, albo w fotelach. Fakt, ze informacja zwrotna z układu kierowniczego jest lekko tłumiona nie przeszkadza – to idealnie wpisuje się w charakter auta.

Compass z downsizigowym benzyniakiem pod maską to bardzo udany Crossover. Przestronny, z ponadprzeciętnymi zdolnościami terenowymi. Świetnie sprawdzi się jako kompan w życiu miejskim i na wakacyjnej wyprawie. Nawet jeśli przyjdzie mu połykać kilometry autostrady. Jedyne czego nie lubi to dynamiczna jazda po zakrętach. To jednak można mu wybaczyć.

Test powstał przy współpracy z 4kolkaszczecia.pl, zachęcamy do obejrzenia wersji wideo testu, w którym opowiemy więcej o jeździe w mieście:

Za chwilę zostaniesz przekierowany na stronę Dealera oferującego wybrany pojazd.